Jakoś tak się ostatnio złożyło, że w sobotnie poranki cała trójka spotyka się u babci Joli. Są to bardzo radosne momenty dla każdego z nich. Zabawa wre. A od wczoraj doszła kuchnia to tylko mogę przypuszczać co się będzie działo od przyszłego tygodnia ;)
wtorek, 3 kwietnia 2012
Zoo
W dniu wczorajszym wybralismy się pierwszy raz w tym roku do ZOO. Uczestnikami zdarzenia byli: Ja, Mikołaj, Dziadziuś Krzyś, Jaś, ciocia Kasia i Kamilka. Miał być ostatni dzień ładnej pogody w ostatnim tygodniu, kiedy to mogłam wybrać się do zoo (ponieważ od 2 kwietnia porzucam IBMa i ide do nowej pracy w Adobe - na pełny etat (brrr)). Na szczęście burzowe chmury rozeszły się i zrobiło się przepięknie i cieplutko. Mikołaja rozrywała energia. Jedyne co było słychać na przestronnych alejkach to: "Do biegu, gotowi, staaaart.....Jasiu biegnij" :) I Jaś biegł i Mikołaj też :) Ale się nabiegali chłopaki. Dla Mikołaja ważniejsze było nawet bieganie niż jakieś zwierzęta ;)
Spodobał się też plac zabaw. A ja się bardzo cieszę że kupiłam roczny karnet do zoo i będziemy mogli tam jeszcze wielokrotnie wracać. Bo baaardzo nam się tam wszystkim podobało.
zdjęcia wkrótce
Spodobał się też plac zabaw. A ja się bardzo cieszę że kupiłam roczny karnet do zoo i będziemy mogli tam jeszcze wielokrotnie wracać. Bo baaardzo nam się tam wszystkim podobało.
zdjęcia wkrótce
czwartek, 29 marca 2012
Bez smoczka
17 marca 2012 idąc spać Mikołaj tradycyjnie poprosił o moka. (Znany czytelnikom musi być fakt, że 2 dni wcześniej przedostatin smoczek został przegryziony przez zainteresowanego.). Mama powąchała smoczek i powiedziała: fuj, śmierdzi. Na co Mikołaj wziął smoczek powąchał i powiedział: fuj, śmierdzi. I od tej pory śpi bez tego gadżetu :)
A tak się obawiałam tego momentu :)
A tak się obawiałam tego momentu :)
2 urodziny - część druga
2 urodziny - część druga - dzieci. Goście: Asia, Konrad i Patrycja, Kasia, Konrad i Kamilka, Marta, Piotrek i Zosia.
środa, 29 lutego 2012
Basen - pod wodą
W międzyczasie wstawię zdjęcie, które zrobione zostało na basenie Muszelce w czasie trwania semetru zimowego zajęć bąbelków. Zdjęć zrobionych było parę, przy lekkim proteście Mikołaja, ale wyszło tylko jedno. Mikołaj usilnie wypływał na powierzchnię, wiedziony jakimś nieodgadnionym instynktem, a pozstawiony sam sobie w wodzie odpływał od kamery w kierunku mamy z wyrazem oczu "no co ty wyprawiasz, wyciągaj mnie". Nie mniej i tak jestem z niego bardzo dumna.
wtorek, 28 lutego 2012
2 urodziny -częśc pierwsza
Kończy się już luty i wstyd by było gdybym nie napisała w tym miesiącu o drugich urodzinach mojego wspaniałego synka. Już i tak zaniedbuje bloga, choć mam świadomość, że niektóre chwile umykają mi i nie zostaną zapisane, nie mam czasu na częstą aktualizację bloga. Ale urodziny? To karygodne nie opisać :)
Obchody urodzin Mikołaja, ze względu na ograniczone możliwości mieszkaniowe, podzieliliśmy na 2 części. 11 lutego przyszła do nas rodzinka: babcia Jola, dziadziuś Krzyś, babcia Mira, dziadek Andrzej, ciocia Julia, wujek Piotrek, Jaś, Tereska, wujek Kuba, ciocia Basia i ciocia Sylwia.
Mikołaj był wszystkimi zachwycony. Wystrojony był we frak z zeszłego roku - tyle że tym razem nie trzeba było podwijać nogawek.
Prezenty były wspaniałe, lecz najfajniejsze 2 fontanny, które wystrzeliły z Mikołajkowego toru zrobionego przeze mnie i odśpiewywane przez wszystkich "sto lat".
Potem dmuchanie świeczek.
Chyba najbardziej Mikołaj był szczęśliwy kiedy udało się to jego bratu ciotecznemu - Jasiowi, mimo że przed chwilą sam dzielnie zdmuchnął przynależne mu lata :)
Imprezę uświetniła zabawa w skoki narciarskie, w której bohater dnia brał udział po raz pierwszy, ale z zapałem tak wielkim, że widać to było na jego policzkach.
Dzień był wspaniały.
A Mikołaj zasypiał w łóżeczku śpiewając: "Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam....a kto...Mikołaj" :D
Obchody urodzin Mikołaja, ze względu na ograniczone możliwości mieszkaniowe, podzieliliśmy na 2 części. 11 lutego przyszła do nas rodzinka: babcia Jola, dziadziuś Krzyś, babcia Mira, dziadek Andrzej, ciocia Julia, wujek Piotrek, Jaś, Tereska, wujek Kuba, ciocia Basia i ciocia Sylwia.
Prezenty były wspaniałe, lecz najfajniejsze 2 fontanny, które wystrzeliły z Mikołajkowego toru zrobionego przeze mnie i odśpiewywane przez wszystkich "sto lat".
Potem dmuchanie świeczek.
Imprezę uświetniła zabawa w skoki narciarskie, w której bohater dnia brał udział po raz pierwszy, ale z zapałem tak wielkim, że widać to było na jego policzkach.
Dzień był wspaniały.
A Mikołaj zasypiał w łóżeczku śpiewając: "Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam....a kto...Mikołaj" :D
sobota, 14 stycznia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































