poniedziałek, 29 listopada 2010

ni z gruszki ni z pietruszki

Spodobało mi się...
"W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja wierzę w życie po porodzie."

niedziela, 28 listopada 2010

Dokonania Mikołaja

Od czasu kiedy 13 listopada Mikołaj zaczął wstawać w oparciu o meble jego rozwój postępuje lawinowo. Oto nowinki.
Chce wstawać cały czas i żeby z nim chodzić trzymając za ręce (lub pod paszki)
w kółko leci do mamy i łapie ją za nogawki żeby wzięła na ręce
powiedział "TATA" (TjaTa)
powiedział "DZIADZIA"(dzjadzja)
umie kręcieć wszystkimi kółkami i wiatraczkami
uwielbia zwalać rzeczy i patrzeć gdzie leżą
pokazuje jaki duży jest (Taaaki duży)
właśnie przechodzi swój pierwszy poważny katar z codziennym odciąganiem gili które strasznie przeżywa

f
Taaaki duży :)

Kąpiel w dużej wannie

Od jakiegoś czasu Mikołaj kąpie się w dużej wannie - oto relacja.

 ech te niebieskie oczy :)
 Mały tygrys

sobota, 27 listopada 2010

W pracy u taty czyli romans z koparkami c.d.

Dziś tata czyli Michał miał w pracy inwentaryzację. Ponieważ jest sobota postanowiliśmy się nie rozdzielać i całą trójką wybraliśmy się do Wolicy, do Intraca. Oto zdjęcia z naszej wycieczki.
w warsztacie koło wielkiego koła, czyli czegoś co Mikołaje lubią najbardziej
w biurze
na fotelu pana kierownika
i ulubiona zabawka - pudełko na części, w które Mikołaj się bardzo ładnie pakował
i w którym brał udział w naradzie :) (moje ulubione zdjęcie - 7 chłopa i Mikołaj w pudełku)
j.w.
i jadł w pudełku też









piątek, 26 listopada 2010

Biel i czern

poniedziałek, 15 listopada 2010

Rewolucja w Mikołajowie

Rozwój Mikołaja następuje w tempie ekspresowym. Po pierwsze 13.11 - czyli w swoją dziewięciomiesięcznicę Mikołaj przywitał nas STOJĄC w swoim łóżeczku. Po zrobieniu oczywiście zdjęcia, nastąpił uroczysty moment obniżenia łóżeczka na jak najniższy poziom ;) Od tej pory Mikołaj chce wstawać co chwile a do tego chce żeby go prowadzać pod paszkami po okolicy. Tylko patrzeć jak zacznie śmigać.
Poza tym Mikołajowi wyszły dwie górne jedynki. Czyli w sumie ma już 6 ząbków. Była długa przerwa a potem nagle hop siup 3 zębule ;) Zdjęcia nie umieszcze bo nie da się zrobić zdjęcia ząbków brykającego niemowlaka.

13.11 Mikołaj tez zaliczył pierwszą imprezę urodzinową. Po basenie udaliśmy się, niedaleko bo na Bródnie, na urodziny 1rocznego Kubusia. Było 6 dzieciaczków:1 dziewczynka i 5 chłopców. Od 3 do 14 miesięcy. Mikołaj zakolegował się z 11 miesięcznym chłopcem, z którym razem zachwycał się mrygającymi światełkami modelu, przestawiał dvd, wymieniał chrupkami i czytał książeczki. Było bardzo fajnie. I bardzo żałuję, że sami nie znamy dużo bobasów, żeby też urządzić tego typu imprezę.
(Zdjęcia kiepskiej jakości bo robione komórką)






poniedziałek, 1 listopada 2010

Nowe hobby

Nie tak dawno temu Mikołaj zauważył pralkę, a raczej piorące się i kręcące się w niej rzeczy. Od tej pory często zagląda do łazienki sprawdzając czy przypadkiem nie ma nic w jego "telewizji". Czasami sadzamy go na krzesełku przez pralką, a Mikołaj patrzy się na pranie i kręci głową mówiąc praniu zdecydowane i stanowcze "NIE" :)

Mamo, ja stoję :)




I już nie stoję...

1 listopada - wszystkich świętych

I Mikołaj pierwszy raz odwiedział z nami cmentarze. Zniczy jeszcze nie zapalał, ale ogniki bardzo mu się podobały.