Anegdotki:
1. Mikołaj wczoraj wieczorem, po kąpieli poprosił o kredki. Zdziwieni daliśmy mu. Zamknął się w pokoju i zaczął rysować. Po chwili przylatuj z pokolorowanym prosiaczkiem i mówi: Mamo to dla Ciebie żeby Ci pokazać jak Cię Kocham.
Ja oczywiście rozpłynęłam się w zachwycie aby pochwili usłyszeć:
"To chyba zasługuję na jedną bajkę więcej?"
- Dla niewtajemniczonych nasz system kar i pochwał mocno opiera się o ilość bajek które zostaną przeczytane przed spaniem
2. Rano. 7:00. Mateusz u taty, ja położyłam się na chwilę w łóżku Mikołaja, przykryłam kołdrą. Słyszłam jak Michał kazał Mikołajowi sie szybko ubierać bo idą do przedszkola. W pokoju cisza. Podnoszę się żeby sprawdzić co się dzieje. Złapałam Mikołaja z czymś w buzi. Zamurowało go. Pytam się co robisz?
A Mikołaj: Booo tata kazał mi się szybko ubrać i umyć i ja to zrobiłem i należy mi się nagroda i ja nie wiedziałem że ty tu leżysz....
;P Chyba powoli upada moje przekonanie o posiadaniu niewinnego jak kwiatuszek dziecka ;)
I z innej beczki:
Na imieniny dostąłam piękną laurkę. Oto ona. Robiona z tatą.Mikołaj miał najwiękzy problem w narysowaniu Matusza. Ale to piękna laurka, pierwsza którą dostałam w życiu :)
A to ulubione zabawki Mikołaja:
Wąż rubika, "Tiki Dej" i transformers
czwartek, 22 maja 2014
Basen Mateusza
Od 31 marca chodzę z Mateuszem na basen na pływanie niemowląt. Jest super. Mateuszowi bardzo się podoba. Niestety nie możemy chodzić we 3 z Michałem, więc nie popływam i nie ma też kto zrobić zdjęć. Dlatego tylko pare zdjęć z ręki mam póki co. Mateusz zawsze wzbudza sensację w szatni. Wszyscy mówią że jest śliczny :)
piątek, 2 maja 2014
Wielkanoc 2014
Wielkanoc w tym roku, podobnie jak Boże Narodzenie, była bardzo spokojna. Mateusz jest jeszcze malutki a Mikołaj 2 dni wcześniej wyszedl ze szpitala. Zakupy więc tradycyjnie zrobiłam przez internet ;) A z dań powstała jedynie babka, którą zrobiłam razem z Mikołajem i dwa spody do mazurków, które zrobiłam u mamy kiedy Mikołaj był w szpitalu a ja czekałam na jego powrót.
Pierwszy dzień swiąt do 15 spędziliśmy u babci Joli i dziadka Krzysia, przyjechała tez ciocia Julia z mężem i dziećmi. Ale było szaleństwo ;) W drugi dzień świąt - lany poniedziałek- uczestniczyliśmy we mszy za naszych synków, która odbyła sie wkościele na Bródnie o 13:30. Przyjechał wujek Witek z żoną i dziećmi i wszyscy dziadkowie. Po mszy pojechaliśmy na Groty, gdzie miała miejsce dalsza część lania ;)
Ze święconką w Wielką Sobotę
Po święceniu wybraliśmy się na chwilę na Stare Miasto, gdzie spotkaliśmy...
rycerza...
i lody, zajadane z radościa przez Waryłów i dziadków Remiszewskich - a w końcu i nas
Lany poniedziałek był bardzo lany już od 5:30 rano ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































