
Dziś Mikołaj, mój syn, kończy 8 tygodni!!
Urodził się 13 lutego punktualnie o godzinie 13:00.
Bloga tego postanowiłam pisać w celu zachowania tych jak strzała mknących chwil z dzidziusiem i wszystkich ulotnych myśli które im towarzyszą.
Dziś jest sobota. Niestety, jak dowiedziałam się rano, jest to dzień w którym zginął nasz prezydent - Lech Kaczyński wraz z żoną Marią i wieloma innymi osobami z życia głównie politycznego. Dzień jest szary i ponury zupełnie nie wiosenny. Jakby płaczliwy. Smutny... Co jest z tym dniem: Katyń, śmierć Papieża (dziś jest obchodzona w Kościele jej rocznica) a teraz ten tragiczny wypadek samolotu.
A więc taki to dzień a mnie rano powitał radosny uśmiech na twarzy mojego synka. Uwielbiam jak się do mnie uśmiecha. Na jego całej twarzy - na ustach ale i w oczach widać ogromą radość z tego że mnie widzi. I jak się nie odśmiechnąć? Nawet po nieprzespanej nocy? (choć i tak nie było źle). Dziś sobota a więc jest w domu tata. Z radością zauważyłam jak Mikołaj rozpromienia się też na jego widok. Mimo jego rzadkich wizyt w domu jednak został zapamiętany jako "ktoś wart uśmiechu" :)
O 13 byliśmy na spacerze. Dziś w parku motocykliści oddają krew dla dzieci. Impreza okrojona z powodu wydarzeń dzisiejszego dnia. Zjedliśmy chleb ze smalcem, cebulą i kiełbasą, a ja dodatkowo wciągnęłam gofra (pani nie miała cukru pudru!!! :P). A teraz jestem w domu z maluchem przyklejonym do mnie bo sobie śpi w chuście. Cieszę się że ją kupiłam. Mamy siebie tak blisko jak się da :)
A jeszcze z aktualności dzisiejszy dzień totalnie zabużył moją wdrażaną od 3 dni zasadę karmienia co 3 godziny, potem zabawa a potem sen. Już 2 razy karmiłam między tymi 3 godzinami - ot weekend. No cóż będę próbować dalej - bo ta reguła bardzo mi odpowiadała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz