niedziela, 11 kwietnia 2010

Dzień Miłosierdzia Bożego


Leżałam dzisiaj w łóżku o 3 w nocy po zakończonym karmieniu i rozmyślałam że może kiedyś jak Mikołaj będzie duży to będzie miał fajne wspomnienie o swojej mamie i zapisek o tym że bardzo go kocham od zawsze i na zawsze. A może kiedyś jak mnie nie będzie a on zatęskni to będzie miał odrobinę mnie w tych zapiskach... I kiedy tak rozmyślałam usłyszałam "nowy odgłos" dobiegający z łóżeczka - a to był jego PIERWSZY ŚMIECH NA GŁOS!!! Wstałam zobaczyć co się dzieje a mój mały żołnierzyk chichrał się do swojego misia w rogu łóżka. Kolejny krok milowy osiągnięty :D Potem karmienie jeszcze o 5 i o 8 a potem mąż zrobił mi super przyjemność, bo zabrał żabulca i mogłam wyspać się do 11. Dawno już tak nie było. Potem kościółek, a potem odwiedzili nas znajomi - Marta i Piotrek. Dostaliśmy takie coś do robienia odcisków stópek i rączek na pamiątke - niedługo czeka nas taka operacja :) Było bardzo sympatycznie i Mikołaj nawet dużo nie płakał - grzeczniszuek malutki.




A cały kraj pogrążony jest w żałobie po wczorajszym wypadku. Bardzo dużo ludzi wychodzi na ulice - prawie jak w momencie śmierci Papieża Jana Pawła II. Taki czas zadumy i jedności. Akurat w dzień Bożego Miłosierdzia.
Na koniec dnia dowiedziałam się że zmarła moja ciocia Wikcia - siotra babci. Z 3 sióstr została tylko moja babcia :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz