Dziś mija 60 dni od urodzenia Mikołaja, jest też trzynasty dzień miesiąca więc to też jego 2miesięcznica. Równocześnie ja i Michał mamy 1000 dzień małżeństwa. (Wyliczenia aktualne posiadam dzięki mojej Mamie :)) Ale ten czas szybko biegnie.
Mikołaj teraz śpi, odpoczywa po nocce ;) Jeszcze męczy go katar. Jest niestety brzydka pogoda więc nie wiem czy dziś pospacerujemy.
Wczoraj nie pisałam bo dotarłam do domu dopiero o 18:30 a potem jeszcze prasowanie zmywanie i kąpiel. Tak, wczoraj ja kąpałam bo tata jest chory. Mam nadzieję że dziś już będzie lepiej. A ja wczoraj byłam u fryzjera na balejażu :P Jettem teraz o wiele bardziej blondynką niż byłam :) Muszę się jeszcze przyzwyczaić. Mikołaj w tym czasie był u dziadków na ogródku, a ja zamiast rozkoszować się fryzjerem, stresowałam się że to tak długo trwa i Mikołaj na pewno jest głodny. Nie spodziewałam się że farbowanie zajmie tak długo (3h), choć rodzice zapewniali mnie że śpi ja cały czas wyobrażałam sobie płaczące maleństwo krzyczące "LE LE LE" a ja tu siedzę i się fryzuję... Co za matka! Na szczęście mały wytrzymał i spędziliśmy miłe popołudnie u dziadków.
Dzisiaj przymierzam się do robienia odcisków stópki i rączki - o ile jak zauważyła moja mama z nóżkami pójdzie łatwo, gorzej będzie z rączkami - cały czas są zaciśnięte w piąstki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz