Wielkanoc w tym roku, podobnie jak Boże Narodzenie, była bardzo spokojna. Mateusz jest jeszcze malutki a Mikołaj 2 dni wcześniej wyszedl ze szpitala. Zakupy więc tradycyjnie zrobiłam przez internet ;) A z dań powstała jedynie babka, którą zrobiłam razem z Mikołajem i dwa spody do mazurków, które zrobiłam u mamy kiedy Mikołaj był w szpitalu a ja czekałam na jego powrót.
Pierwszy dzień swiąt do 15 spędziliśmy u babci Joli i dziadka Krzysia, przyjechała tez ciocia Julia z mężem i dziećmi. Ale było szaleństwo ;) W drugi dzień świąt - lany poniedziałek- uczestniczyliśmy we mszy za naszych synków, która odbyła sie wkościele na Bródnie o 13:30. Przyjechał wujek Witek z żoną i dziećmi i wszyscy dziadkowie. Po mszy pojechaliśmy na Groty, gdzie miała miejsce dalsza część lania ;)
Ze święconką w Wielką Sobotę
Po święceniu wybraliśmy się na chwilę na Stare Miasto, gdzie spotkaliśmy...
rycerza...
i lody, zajadane z radościa przez Waryłów i dziadków Remiszewskich - a w końcu i nas
Lany poniedziałek był bardzo lany już od 5:30 rano ;)

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz