sobota, 14 stycznia 2012
środa, 28 grudnia 2011
Boże Narodzenie 2011
Ale ten czas strasznie leci... Niedawno 1 listopada a teraz już po świętach...Czas zaktualizować bloga :)
Mikołaj rośnie jak na drożdżach. Jest rewelacyjny w każdym calu: sprytny, zaradny, dzielny, odważny, gadatliwy, śliczny ;) Zaskakuje mnie 10 razy w ciągu dnia swoimi pomysłami i tym w jaki sposób obserwuje dorosłych i wprowadza do swojego świata nasze słowa, działania, reakcje. Jest niesamowicie radosny. Śpiewa "była sobie żabka mała", "hu hu ha nasza zima zła", "jedzie pociąg z daleka","dziadku drogi dziadku" i całą masę innych piosenek które gdzieś podsłuchał. Tańczy, sprząta (ostatnio jak rozlał sok podszedł do mnie po szmatkę, wziął ją, wytarł i odniósł), odkurza z jedną nogą na odkurzaczu, tak jak mama ( bo nie mamy uszczelki ;)
), uwielbia inne dzieci, z którymi bardzo chętnie się bawi. Jego ulubioną częścią mszy jest "znak pokoju", kiedy najchętniej uścisnąłby dłoń wszystkich dzieci dookoła. A kiedy go usypiam i leży przytulony do mnie, mówi "trzymaj mnie" co znaczy "przytul mnie" i licytuje się ze mną, że kocha mnie "plus jeden i plus osiem" i oczywiście "nie leci w kulki" :)
Ale do sedna sprawy. Święta......
Ubieranie choinki bardzo się mojemu synkowi podobało. Wszystkie bombki wieszał co prawda na dolnych gałęziach, ale można było je dyskretnie przerzucić wyżej :)
Zrobiliśmy sobie nawet serię zdjęć pod choinką
A potem przyszedł Mikołaj Święty. Ku mojemu zdziwieniu Mikołaj mój się nie popłakał. Bacznie patrzył na nasze twarze i widząc nasze uśmiechy też próbował się uśmiechnąć.Bezpieczny dystans był jednak wciąż zachowany ;)
Łezki pojawiły się, kiedy miał odebrać prezent. Był już bardzo blisko, wyciągał rączkę i się przestraszył :)
po chwili udało się już nie płakać.
Po chwili Mikołaj zaangażował wszystkich w zabawę otrzymanymi prezentami:
Następny dzień świąt spędziliśmy u dziadków na Bródnie.
Mikołaj po śniadanku dobrał się do prezentów i z zachwytem (głośne ooooooooo) odpakował narty, które kazał sobie założyć na nogi i jeździł nimi po korytarzu.
Również na Syrokomli wszyscy zostali wciągnięci w muzykowanie :)
A teraz się pożegnam tak jak Mikołaj który poszedł niedawno spać: Dobranoc Choinko, Dobranoc Drzwi, Dobranoc Soczku :)...i jak nie kochać takiego skarba.
Mikołaj rośnie jak na drożdżach. Jest rewelacyjny w każdym calu: sprytny, zaradny, dzielny, odważny, gadatliwy, śliczny ;) Zaskakuje mnie 10 razy w ciągu dnia swoimi pomysłami i tym w jaki sposób obserwuje dorosłych i wprowadza do swojego świata nasze słowa, działania, reakcje. Jest niesamowicie radosny. Śpiewa "była sobie żabka mała", "hu hu ha nasza zima zła", "jedzie pociąg z daleka","dziadku drogi dziadku" i całą masę innych piosenek które gdzieś podsłuchał. Tańczy, sprząta (ostatnio jak rozlał sok podszedł do mnie po szmatkę, wziął ją, wytarł i odniósł), odkurza z jedną nogą na odkurzaczu, tak jak mama ( bo nie mamy uszczelki ;)
), uwielbia inne dzieci, z którymi bardzo chętnie się bawi. Jego ulubioną częścią mszy jest "znak pokoju", kiedy najchętniej uścisnąłby dłoń wszystkich dzieci dookoła. A kiedy go usypiam i leży przytulony do mnie, mówi "trzymaj mnie" co znaczy "przytul mnie" i licytuje się ze mną, że kocha mnie "plus jeden i plus osiem" i oczywiście "nie leci w kulki" :)
Ale do sedna sprawy. Święta......
Ubieranie choinki bardzo się mojemu synkowi podobało. Wszystkie bombki wieszał co prawda na dolnych gałęziach, ale można było je dyskretnie przerzucić wyżej :)
Zrobiliśmy sobie nawet serię zdjęć pod choinką
rodzice
zdjęcie z mamą
zdjecie pt. nie chcę zdjęcia z tatą :P
my razem
Pierwszy w życiu opłatek
Wigilię spędziliśmy u dziadków na Grotach.
3 pokolenia razem
Mikołaj na wieczerzy, pełnej rożnych pyszności, zażyczył sobie.....parówkę, która z apetytem zjadł.A potem przyszedł Mikołaj Święty. Ku mojemu zdziwieniu Mikołaj mój się nie popłakał. Bacznie patrzył na nasze twarze i widząc nasze uśmiechy też próbował się uśmiechnąć.Bezpieczny dystans był jednak wciąż zachowany ;)
Łezki pojawiły się, kiedy miał odebrać prezent. Był już bardzo blisko, wyciągał rączkę i się przestraszył :)
po chwili udało się już nie płakać.
Po chwili Mikołaj zaangażował wszystkich w zabawę otrzymanymi prezentami:
Następny dzień świąt spędziliśmy u dziadków na Bródnie.
Mikołaj po śniadanku dobrał się do prezentów i z zachwytem (głośne ooooooooo) odpakował narty, które kazał sobie założyć na nogi i jeździł nimi po korytarzu.
Również na Syrokomli wszyscy zostali wciągnięci w muzykowanie :)
A teraz się pożegnam tak jak Mikołaj który poszedł niedawno spać: Dobranoc Choinko, Dobranoc Drzwi, Dobranoc Soczku :)...i jak nie kochać takiego skarba.
wtorek, 1 listopada 2011
Tak po prostu Mikołajek
Coraz rzadziej mam czas usiąć i zaktualizować bloga. Dlaczego? Bo mój "mały-duży" chłopiec jest coraz bardziej absorbujący. Czasem patrzę na niego, słucham jak coś mówi, śpiewa i myślę sobie, że warto by było napisać o tym na blogu. Potem zapominam. A ci co mnie znają wiedzą, że moja pamięć do najlepszych nie należy i niektóre momenty ocaleją tylko dzięki tej pisaninie.
(tu należy się wyjaśnienie dla osób, które nie orientują się w temacie. Mikołaj leciał samolotem do Bułgarii i od tej pory rozpamiętuje to wydarzenie przy okazji obserwacji obiektów latających)
I coś co lubi Michał. Mikołajek zawsze wszytko pamięta. Pamięta nie tylko dzień wczorajszy ale i swój poród, napaść Niemców w '39, polowanie na lwy z tatą w zeszłe wakacje :)
Pewnego dnia mój mąż odpalił nawilżacz. Mikołaj, od razu zlokalizował nową rzecz, podleciał i krzyczy "PARA BUCH", albo "PARABUCH" - bo wydaje mi się że dla niego to jedno słowo.
Mikołaj słynie tez ze swojego dobrego wychowania.Używa takich słów jak dziękuję, proszę itd. Kiedy bardzo chce coś zrobić lub coś dostać mówi słodkie, grzeczne "Mogę". Nie jest to jednak takie "mogę" jakie wszyscy znamy. Jest to "mogę" nie przyjmujące odpowiedzi odmownej. "Mogę" mowi Mikołaj przepychając się, ze swym śrubokrętem, obok taty do mebla, który akurat tata skręca. Mimo mniej lub bardziej stanowczego "nie", Mikołaj z największą kurtuazją mówi śliczne "Paszam" i wyciąga śrubokręt, dalej napierając na tatę jakby sprawa była już rozwiązana a tata tylko blokował mu przejście do największej naprawy jego życia.
Powyżej pierwsza wyprawa metrem na Służew na cmentarz do dziadka Mietka.
Poniżej przebieranko 31 października na dworze :) +14stopni było na szczęście.
Poniżej przebieranko 31 października na dworze :) +14stopni było na szczęście.
Kocham go straaasznie straaasznie.
Nosek
Podczas jednego dnia z tatą miał miejsce wypadek. Krawężnik zaatakował Mikołaja i pozostawił go z efektownym urazem nosa. Ale gdybyście wiedzieli jak wyglądał krawężnik...
poniżej wspomniany krawęznik - po
poniżej wspomniany krawęznik - po
Case rodeo
23 września firma Michała organizowała imprezę dla wiernych klientów i fanów koparek. Największego fana nie mogło oczywiście zabraknąć.
Kiedy tylko Mikołaj się obudził i zjadł obiadek pomknęliśmy do Wolicy na CASE RODEO.
Mały kowboj bawił się świetnie. Nawet mnie udało się przejechać ładowarką o sterowaniu burtowym ;P
Kiedy tylko Mikołaj się obudził i zjadł obiadek pomknęliśmy do Wolicy na CASE RODEO.
Mały kowboj bawił się świetnie. Nawet mnie udało się przejechać ładowarką o sterowaniu burtowym ;P
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































