Mikołaj rośnie jak na drożdżach. Jest rewelacyjny w każdym calu: sprytny, zaradny, dzielny, odważny, gadatliwy, śliczny ;) Zaskakuje mnie 10 razy w ciągu dnia swoimi pomysłami i tym w jaki sposób obserwuje dorosłych i wprowadza do swojego świata nasze słowa, działania, reakcje. Jest niesamowicie radosny. Śpiewa "była sobie żabka mała", "hu hu ha nasza zima zła", "jedzie pociąg z daleka","dziadku drogi dziadku" i całą masę innych piosenek które gdzieś podsłuchał. Tańczy, sprząta (ostatnio jak rozlał sok podszedł do mnie po szmatkę, wziął ją, wytarł i odniósł), odkurza z jedną nogą na odkurzaczu, tak jak mama ( bo nie mamy uszczelki ;)
), uwielbia inne dzieci, z którymi bardzo chętnie się bawi. Jego ulubioną częścią mszy jest "znak pokoju", kiedy najchętniej uścisnąłby dłoń wszystkich dzieci dookoła. A kiedy go usypiam i leży przytulony do mnie, mówi "trzymaj mnie" co znaczy "przytul mnie" i licytuje się ze mną, że kocha mnie "plus jeden i plus osiem" i oczywiście "nie leci w kulki" :)
Ale do sedna sprawy. Święta......
Ubieranie choinki bardzo się mojemu synkowi podobało. Wszystkie bombki wieszał co prawda na dolnych gałęziach, ale można było je dyskretnie przerzucić wyżej :)
Zrobiliśmy sobie nawet serię zdjęć pod choinką
rodzice
zdjęcie z mamą
zdjecie pt. nie chcę zdjęcia z tatą :P
my razem
Pierwszy w życiu opłatek
Wigilię spędziliśmy u dziadków na Grotach.
3 pokolenia razem
Mikołaj na wieczerzy, pełnej rożnych pyszności, zażyczył sobie.....parówkę, która z apetytem zjadł.A potem przyszedł Mikołaj Święty. Ku mojemu zdziwieniu Mikołaj mój się nie popłakał. Bacznie patrzył na nasze twarze i widząc nasze uśmiechy też próbował się uśmiechnąć.Bezpieczny dystans był jednak wciąż zachowany ;)
Łezki pojawiły się, kiedy miał odebrać prezent. Był już bardzo blisko, wyciągał rączkę i się przestraszył :)
po chwili udało się już nie płakać.
Po chwili Mikołaj zaangażował wszystkich w zabawę otrzymanymi prezentami:
Następny dzień świąt spędziliśmy u dziadków na Bródnie.
Mikołaj po śniadanku dobrał się do prezentów i z zachwytem (głośne ooooooooo) odpakował narty, które kazał sobie założyć na nogi i jeździł nimi po korytarzu.
Również na Syrokomli wszyscy zostali wciągnięci w muzykowanie :)
A teraz się pożegnam tak jak Mikołaj który poszedł niedawno spać: Dobranoc Choinko, Dobranoc Drzwi, Dobranoc Soczku :)...i jak nie kochać takiego skarba.

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz