wtorek, 1 listopada 2011

Tak po prostu Mikołajek

Coraz rzadziej mam czas usiąć i zaktualizować bloga. Dlaczego? Bo mój "mały-duży" chłopiec jest coraz bardziej absorbujący. Czasem patrzę na niego, słucham jak coś mówi, śpiewa i myślę sobie, że warto by było napisać o tym na blogu. Potem zapominam. A ci co mnie znają wiedzą, że moja pamięć do najlepszych nie należy i niektóre momenty ocaleją tylko dzięki tej pisaninie.

Mikołaj jest super dzieckiem. Pewnie jak każda mama napiszę, że bardzo inteligentnym,ale też rezolutnym, mądralińskim, pewnym siebie, odważnym, dzielnym i słodkim. Trudno mu wytrzymać w jednym miejscu. Jest ponoć taki jak ja, kiedy byłam mała.Kiedy nie ma co robić....podskakuje. Kiedy przychodzimy do Kościoła wszystkie dzieci grzecznie siedzą u rodziców. Mniej więcej w połowie mszy - rozbawione towarzystwo lata po Kościele, pod przywództwem mojego dumnego syna. Wymiana książeczek, ustawianie się pod ścianą w szeregu, skakanie ze stopni, dopasowywanie kluczy do zamka - to zaawansowane konkurencje odbywające się na mszy o 10:30. Ale co mam zrobić? On spokojnie nie usiedzi.
A dziś kiedy wracaliśmy ze spaceru, przelatywał akurat helikopter. Bardzo nisko w związku z tym było bardzo głośno. I do łez rozbawił mnie widok mojego śmiertelnie poważnego syna, który z uniesioną głową i podniesioną prawą ręką wskazującą obiekt latający mówił:( a wyczytałam to tylko z ruchu warg, bo było naprawde głośno) "Takim leciałem,...takim leciałem " :D :D :D
(tu należy się wyjaśnienie dla osób, które nie orientują się w temacie. Mikołaj leciał samolotem do Bułgarii i od tej pory rozpamiętuje to wydarzenie przy okazji obserwacji obiektów latających)
I coś co lubi Michał. Mikołajek zawsze wszytko pamięta. Pamięta nie tylko dzień wczorajszy ale i swój poród, napaść Niemców w '39, polowanie na lwy z tatą w zeszłe wakacje :)
Pewnego dnia mój mąż odpalił nawilżacz. Mikołaj, od razu zlokalizował nową rzecz, podleciał i krzyczy "PARA BUCH", albo "PARABUCH" - bo wydaje mi się że dla niego to jedno słowo.

Mikołaj słynie tez ze swojego dobrego wychowania.Używa takich słów jak dziękuję, proszę itd. Kiedy bardzo chce coś zrobić lub coś dostać mówi słodkie, grzeczne "Mogę". Nie jest to jednak takie "mogę" jakie wszyscy znamy. Jest to "mogę" nie przyjmujące odpowiedzi odmownej. "Mogę" mowi Mikołaj przepychając się, ze swym śrubokrętem, obok taty do mebla, który akurat tata skręca. Mimo mniej lub bardziej stanowczego "nie", Mikołaj z największą kurtuazją mówi śliczne "Paszam" i wyciąga śrubokręt, dalej napierając na tatę jakby sprawa była już rozwiązana a tata tylko blokował mu przejście do największej naprawy jego życia.

Powyżej pierwsza wyprawa metrem na Służew na cmentarz do dziadka Mietka.
Poniżej przebieranko 31 października na dworze :)  +14stopni było na szczęście.
Kocham go straaasznie straaasznie.

Nosek

Podczas jednego dnia z tatą miał miejsce wypadek. Krawężnik zaatakował Mikołaja i pozostawił go z efektownym urazem nosa. Ale gdybyście wiedzieli jak wyglądał krawężnik...


poniżej wspomniany krawęznik - po

Case rodeo

23 września firma Michała organizowała imprezę dla wiernych klientów i fanów koparek. Największego fana nie mogło oczywiście zabraknąć.
Kiedy tylko Mikołaj się obudził i zjadł obiadek pomknęliśmy do Wolicy na CASE RODEO.
Mały kowboj bawił się świetnie. Nawet mnie udało się przejechać ładowarką o sterowaniu burtowym ;P


wtorek, 20 września 2011

Śpieszę donieść, że noc z 18 na 19 września była pierwszą całkowicie przespaną nocką przez mojego kochanego szkraba. Mikołaj zasnął błogim snem o 21 i obudził sie o 6. Cała noc w łożeczku...dorasta mi dziecko, chlip, chlip. 
Powyższe wydarzenie wynikiem jest prawdopodobnie tego, że od 14.09 nie karmię już mojego synka piersią, z powodu jednak nie decyzji własnej a siły wyższej, czyli leków. Nie udałoby się to gdyby nie ogromna pomoc taty, który trzy noce spędził z Mikołajkiem w pokoju tuląc go i wspierając w tej trudnej dla wszystkich sytuacji. 
Ciekawa jestem jak pójdzie dalej. O tym dowiem się być może jutro rano...jestem dobrej myśli.

środa, 14 września 2011

Kto tu kogo prowadzi ;p

czwartek, 8 września 2011

Koparka

Zdjęcia tak śliczne dostałam przed chwilą od babci, że aż nie sposób nie pokazać :)
i od babci.."Deszcz pada wracamy do domu Calusy ze spaceru :-*:-*"

wtorek, 6 września 2011

Czas leci szybko jak koń :)

Dziś mecz Polska-Niemcy. Idealny moment na nadrobienie bloga ;) (Na razie 0:0). Warto wspomnieć jak Mikołaj rozwinął się przez ostatni miesiąc. Mówi prawie wszystko. Powtarza wszystko. A zaczęło się od konia...
W Bułgarii po uliczce znajdującej sie koło zjeżdzalni, jeździły bryczki ciągnięte przez koniki. Mikołaj obserwował te boskie stworzenia z zapartym tchem. Aż w końcu powiedział :KOŃ. I od tej pory zawsze jak szliśmy tą uliczką, albo widział konia, porzucał wszelkie aktualne zajęcia i z rozentuzjazmowanym wyrazem twarzy krzyczał: Koooooooooń!! ( z wyraźnym akcentem na ń). Potem poszło lawinowo: Idź, chodź, daj daj, jajuś (dziadziuś),bacia (babcia) dźwi (drzwi - drzwi wg Mikołaja powinny być zawsze zamknięte), pać (co znaczy mamo usiądź na kanapie i daj mi cycka),ciuciu(ciuchcia - najlepiej Tomek lub Stacjkowo) i ulubiona tekstowa gra jajusia:.
-Mikołaj powiedz koń.
-Koń.
-Mikołaj powiedz krowa.
-MUUU.


Ostatnio Mikołaj mówi jeszcze cyna(cytryna), kocham, amen, zawsze ale to zawsze kuję (dziękuję) jak coś dostaje, często poszę. W tym tygodniu odkrył skuteczność słowa "moje", które często od tej pory używa.

W tramwaju robi senację i wywołuje uśmiechy na wszystkich twarzach, szczegolnie gdy zachwyca sie całym światem naookoło mówiąc głośne "OooooO" Na placu zabaw wszyscy podziwiają jego sprawność fizyczną i gadulstwo. Do tego jest mistrzem zjeżdzania tyłem z każej zjeżdzalni w okolicy.

Ostatnią aktualnością jest to, że skończony jest w końcu pokoik małego bohatera. Mikołaj ma swoja szafkę na zabawki, w której na razie zabrania umieszczać zabawki...., wykładzinę z drogami i domkami i lądowiskiem helikopterów, na której ku wielkiej uciesze właściciela znalazł sie koń i łóżeczko, w którym śpi gdzieś do 1 w nocy a potem niestety/stety wędruje do rodziców. Ale najwyższy czas to zmienić...niestety/stety.

A wynik meczu dalej 0:0 i koniec pierwszej połowy.
Dobranoc.