poniedziałek, 20 stycznia 2014

Mateusz


19.12.2013 r. na świat przyszedł brat Mikołajka i okazało się że ma na imię Mateusz :) I co mam teraz zrobić z nazwą bloga? Jest ZosiMikołaj, teraz powinno być ZosiMikołajIMateusz. Może Mateusz mi w przyszłości wybaczy, że pisze pod starą nazwą, ale od tej pory to też jego blog i opisana tu będzie (mam nadzieję) też jego historia (przynajmniej do pewnego momentu)

Mateusz urodził się w czwartek o 10:17 w szpitalu Medicover na Wilanowie. Podejścia do porodu robiliśmy 3. Za trzecim razem się udało :) To był akurat dzień w którym Mikołaj miał przedstawienie w przedszkolu z okazji świąt Bożego Narodzenia. Widocznie Mateusz też chciał obejrzeć, nie przewidział jednak, że po porodzie trzeba chwilę zostać w szpitalu.



Mateusz, w dniu porodu, był większy od Mikołaja o 3cm i cięższy o 40g. Ale kochany dokładnie tak samo :)

Pierwsze spotkanie chłopców nastąpiłi 20 grudnia 2013 r. Mikołaj przyjechał do mnie do szpitala razem z tatą. Wyszłam po nich stęskniona a Mikołaj od razu do mnie: "Mamo gdzie on jest" :)

Ale najbardziej w szpitalu Mikołajowi podobało się jeżdzące łóżko :)


Mikołaj od razu odnalazł się w roli brata. Pokochał go chyba od pierwszego wejrzenia. Do dziś słyszę od niego teksty : "Mamo, ale fajnie mieć brata", " Ja chce z Mateuszem", "I jeszcze buziaki dla Mateusz", "Mamo pozdrów Mateusza", "Patrz Mateusz to zbroja dla Ciebie, tylko musisz urosnąć", "Mateusz tylko nie zjadaj moich małych części jak będziesz większy". Mikołaj lubi siedziec koło Matuesza, głaskać go i całować.




Teraz parę słów o Mateuszku. Jestem w nim totalnie zakochana. Jest śliczny, malutki i ma śliczne oczka. Robi piękny dziubek kiedy coś go interesuje i inteligentnego zeza kiedy próbuje cos bardzo dokładnie obejrzeć :) Uwielbia patrzeć na okno z roletami i chmurkę z tęczą, którą zrobił Mikołaj w Malinowie. Lubi sie kąpać, nie lubi z wanny wychodzić.



Dużo śpi, póki co i mało płacze.






 Pierwszy spacer razem:














Z tatą

Wspólne oglądanie "Gwiezdnych wojen" czyli moje chłopaki

Z mamą



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz