14 marca Mikołajek obudził się jak zwykle rano i zwymiotował. Na początku pomyślałam, że to zatrucie. Niestety Mikołaj zwymiotował tez w ciągu dnia, kiedy był u babci. Wieczorem tego samego dnia, "rozkręciło się" na całego. Wieczorem czekaliśmy na lekarza, który przyjechał o 23 i stwierdził zakażenie rotawirsurem. Mikołajek przez 3 dni wymiotował. Potem woda zaczęła lecieć z drugiej strony :( Nikł w oczach. Codziennie widzieliśmy się z lekarzem, żeby powiedział nam czy nasz synek nie jest odwodniony, jeśłi by był trzebaby było jechać do szpitala. Ten tydzień to był najgorszy tydzień w moim mamusiowym życiu, nie wiem czy nie w całym życiu. Patrzenie na to jak dziecko się męczy, bezsilność, łzy w oczach dziecka, które nie rozumie co się dzieje - nie ma gorszych chwil. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze. Mikołaj sporo schudł, ale teraz już na całego nadrabia - jedząc wszystko co ma w zasięgu wzroku i o co może poprosić głośnym "mmmm" :)
Wychudzony Mikołajek
Chwila nieuwagi i Mikołaj wyciągnął wszystkie bułki, które miałam w siatce :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz