piątek, 24 września 2010

Pierwszy post z komórki

Postanowiłam spróbować zamieszczać posty z komórki. Powyżej 2 zdjęcia z dzisiaj. Ja ze zmienionym kolorem włosów i Mikołaja wstęp do raczkowania na ogrodzie, gdy dziadków nie ma :)

czwartek, 2 września 2010

Z komórki

Zebrało mi się trochę fajnych zdjęć z komórki, więc wrzucam hurtowo

Spanie na hamaku


śmiechy chichy w wózku


Półroczniak na huśtawce (olaboga)




Dziadkowi jeszcze 2 miejsca zostały wolne :)


W kapeluszu


Poranne spojrzenia pt. "To jak? Wstajemy?"


Łódź podwodna spogląda z rana na rodziców



Uśmiech to być musi



SERIA MAMA

SERIA TATA


SERIA SIEDZIMY


I NA KONIEC... dziadek to ma pomysły

środa, 1 września 2010

Różne różności - czyli zgromadziło się trochę zdjęć


Tak Mikołaj się obraca


z Mikusiem


Poranne przytulanki


Niedziela - obiad u cioci Eli

Kontynuując gościnny weekend w niedzielę udaliśmy się do cioci Eli.

z Babcią Jolą ładnie się wychodzi na zdjęciach


Mikołaj był głodny...


więc dostał kartofla


z Ignasiem, który instruował Mikołaja jak się wstaje z pozycji leżącej
Dziadkowie


Sobota - grill u Mateusza

W sobotę pojechaliśmy na grilla do małego 2 miesięcznego Mateuszka, jego rodziców (Moniki i Sebastiana) i jego dziadków w Nadarzynie. Pogoda sprzyjała i apetyty też. Zresztą wszystko widać na zdjęciach :)

Mikołaj i Mateusz


Silna męska grilowa ekipa i karkówka


Dwa Mikołaje i dwie ciocie


z Basią (używamy już spacerówki)


czwartek, 19 sierpnia 2010

Bo słodko

Po prostu słodkie zdjęcia

Morze morze morze - nasz pierwszy urlop

W dniach 1-13 sierpnia tego roku, nasza cała trójeczka urlopowała się nad morzem.Byliśmy w Jastarni. Cieszyliśmy się całymi dniami razem, szumem morza, jodem i popołudniowymi spacerami . Na początku było ciężko: wszechobecny piach, rażące, leżącego na plecach Mikołaja, słońce, ciągnięcie załadowanego wózka po piachu, rozstawianie namiociku - w końcu w niektórych działaniach doszliśmy do perfekcji a inne omijaliśmy nosząc np Mikołaja na rękach, kiedy nie spał bądź bawiąc sie z nim w pozycji siedzącej. Właśnie w SIEDZĄCEJ bo nasz synek zaczął nad morzem siadać. Jeszcze trzeba go podnieść i chwile potrzymać, ale sam już coraz lepiej daje sobie z tym radę. Małemu bardzo morze się podobało. Wymachiwał rękami i nogami w powitaniu nadchodzących fal i biegających po brzegu dzieci :)

Na wakacjach Mikołaj też pierwszy raz jechał pociągiem na jarmark dominikański do Gdańska. Sprytnym rodzicom podróż w obie strony zajęła tylko 7 godzin ;D Podróż powrotna jest szczególnie warta zapamietania - cudem bowiem zdążyliśmy na przesiadke w Gdyni i to tylko dzięki szaleńczemu biegowi po dworcu z wózkiem i dzieckiem w nosidle, cudem tylko przetrwaliśmy tą podróż w ogromnym tłoku i to rodzielieni - Michał z Mikołaem w przedziale, gdzie maluch był zabawiany przez chyba połowę wagonu w celu powstrzymania go od płaczu, a ja w zatłoczonym korytarzyku z 3 innymi wózkami i wczasowiczami z Władysławowa. Od Władysławowa właśnie mogliśmy jechać już razem rozpierając się na 2 siedzeniach na raz przez następne kilka stacji :D
Nad morzem byliśmy razem z babcią Mirą, ciocią Dorotą, Magdą i Jasiem. W drugim tygodniu dojechali Witek, Ania i dziadek Andrzej.

Nad morzem



w Juracie



z ciocią Dorotą i Michałem



ogromna była radość z odwiedzin Jasia i Magdy (i nasz pokój)



nad zatoką




nad zatoką z Witkiem, Magdą i pontonem



początki siadania


spacer już w pozycji siedzącej


w Gdańsku


w pociągu

ważni panowie dwaj w porcie w Jastarni




Podróż do domu też nie obyła się bez przygód. Tuż za Gdańskiem na ulicy leżało "coś" z ciężarówki, co przebiło nam oponę. Zmuszeni byliśmy więc do Warszawy jechać na tzw. dojazdówce max 80 km/h co "lekko"wydłużyło naszą podróż, tak że w domu byliśmy o 2 w nocy. Nie przeszkodziło to Mikołajowi w wyrażeniu ogromnej radości z powrotu do swojego łóżka, karuzelki i naklejek na ścianie, którą to wyrażał do 3:30 :D, w końcu wyspał sie w drodze. Hehe