piątek, 19 sierpnia 2011

Bułgaria 2011- samolotem na urlop

W końcu nadeszły wymarzone i wyczekane 2 tygodnie urlopu.
Na pierwsze parę dni wybraliśmy się do Krzyży. Spędziliśmy tam miłe chwile z Ilonką, Markiem, Ignasiem i Amelką, oraz Agnieszka, Rafałem i malutką Olą. Pogoda jednak nie dopisała - często padało - i kąpaliśmy się tylko raz.W dodatku te komary... Świadomi paskudnej w tym roku pogody, postanowiliśmy z Michałem zaryzykować wypad zagranicę. Po sugestii dziadka, nad Grecją i Hiszpanią uplasowała się Bułgaria - Słoneczny Brzeg, hotel Calimera Club-4*,AI ;)
I nadszedł dzień wylotu. Godzina 4 wstajemy bo o 7 wylot (4 zbiórka na lotnisku). Mikołaj zdziwiony: co dziadek robi w aucie o 4 pod naszym domem ;) Ano wiezie nas na lotnisko.

Na Okęciu...pełny zachwyt...tyle duuużych samolotów. Odkryliśmy też, że na naszym stołecznym lotnisku jest plac zabaw dla dzieci.
Większość lotu Mikołaj spędził na testowaniu samolotu a dokładnie jego wytrzymałości na dziecięcą pomysłowość. Przy lądowaniu nas syn zasnął i w tym samym stanie przekroczył bułgarską granicę i kontrolę celną. W końcu dotarliśmy do hotelu.

Mieliśmy pokój z widokiem na droge na basen ;) Przytulny i przewiewny. Hotel miał 6 basenów i 2 duuuuże zjeżdzalnie;


4 restauracje w których Mikołaj uczył się jeść widelcem, w szczególności arbuza. Było to dla nas bardzo wygodne, bo nie musieliśmy po nim sprzątać (hehe).
Mały zuch bardzo dzielnie radził sobie w wodzie. Wolał głębsze baseny, choć w tych płytkich mógł poznać kolegów i powymieniać się zabawkami. W rezultacie opalił się w rękawki :) Stałym punktem programu były wieczorne dyskoteki dla dzieci o 20:30(godzina różnicy w stosunku do czasu Polskiego). Mikołaj szalał i baardzo się cieszył.





Nasz plan dnia wyglądał następująco: śniadanie (dla pana M. kasza w pokoju potem grzanki z serem i kulki nesquika na stołówce), basen dla dzieci
, przegryzki, usypianie w pokoju, wymarsz z wózkiem i spiącym w nim dzieckiem na basen dla dorosłych, bądź obiad i wymarsz na basen.

Po pobudce obiad Mikołajowy, kąpiel w basenie

Powyżej nasze jedyne zdjęcie razem ;P
i wymarsz nad morze.



Po morzu prysznic w pokoju i spacery po okolicy.

Wieczór - tańcowanie, zjeżdzalniowanie ;)
i spatulki.
Odpoczęliśmy wszyscy. Jako rodzina zżyliśmy się wszyscy. Dwoma słowami: BYŁO SUPER.Wszyscy razem 24h/dobe to najlepsze co nam się mogło przytrafić.
Lot powrotny o 2pobudka - było ciężko, wylot o 5 - Mikołaj lot przespał. Odebrał nas dziadek Krzyś.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz